forsa.pl
pieniądze, gospodarka, życie. po prostu
forsa.pl

Abonament RTV, czyli właściwie co?

Podziel się Tweetnij Udostępnij
Image by

Abonament radiowo-telewizyjny powstał jeszcze za czasów PRL. III RP jakoś nie potrafiła zerwać z tą "tradycją". Kolejne rządy twierdziły, że abonament jest potrzebny, by media publiczne (radio i telewizja) mogły realizować narzuconą im ustawowo misję. Czym więc jest ten abonament? Wbrew obiegowej opinii nie jest on opłatą za dostęp do treści nadawanych przez publiczne radio lub telewizję. Opłata ta, to haracz, którym rząd obarcza posiadaczy odbiorników RTV. Czyli płacić ją powinni wszyscy, którzy posiadają radio lub telewizor (wcale nie trzeba go używać - można nawet trzymać w kartonie na strychu). Innymi słowy, abonament rtv jest swego rodzajem podatkiem od luksusu. Podatkiem celowym dodajmy, gdyż wpływy są przeznaczane na dofinansowanie publicznych stacji radiowych i telewizyjnych.

Skoro abonament rtv to podatek, to oczywistym jest, że żadne umowy z dostawcami usług rtv, nie mają wpływu na obowiązek jego opłacania. Czyli płacić trzeba, nawet jeśli już się płaci za telewizję "komercyjną". A czemu publiczni nadawcy nie mogli by się "skomercjalizować"? W zasadzie już się to stało, mamy przecież "przerwy reklamowe" na wszystkich kanałach nadawców publicznych. Co ciekawe, obecne wpływy z abonamentu rtv odpowiadają wpływom z emisji raptem 2 minut dziennie reklam w TVP1. Niestety ustawa o radiu i telewizji wprowadza ograniczenia co do ilości reklam jakie mogą emitować nadawcy publiczni, więc zwiększenie wpływów nie jest trywialne (nie da się wprost zwiększyć liczby reklam). Na dodatek skuteczność monetyzowania sprzedanego czasu antenowego jest w stacjach komercyjnych sporo większa niż u nadawców publicznych.

Media publiczne mają jednak obowiązek realizacji misji. Nikt do końca nie wie co to właściwie znaczy, a już tym bardziej mało kogo obchodzą programy powstałe w ten sposób (przynajmniej spośród tych, które inaczej by nie powstały, bo ciężko do zaliczyć serial "M jak Miłość", który to telewizja przez czas jakiś znakowała, jako program misyjny). Ale nawet gdyby zainteresowani się znaleźli, czemu zostali oni uznani za tak uprzywilejowanych, że aż trzeba było ustalić specjalny podatek celowy płacony przez posiadaczy odbiorników?

Kolejnym dziwnym aspektem abonamentu rtv jest sposób jego zbierania, także żywcem przeniesiony z PRL-u. Dlaczego poborem podatku zajmuje się komercyjna ponoć (choć własności Skarbu Państwa) firma, jaką jest Poczta Polska? Dlaczego nie zbiera tego podatku Urząd Skarbowy, albo choćby gminy? Czemu właściwie nie można tej opłaty uwzględnić w podatku powszechnym (np. PIT), czy wręcz finansować media publiczne wprost z budżetu Państwa?

Wygląda więc jednak, że abonament to tylko dobra wymówka dla rządzących by zachować wpływ na publicznych nadawców i... obywateli.


Bądź na bieząco

ATOM

Kontakt